#03 Dlaczego ludzie nie osiągają swoich celów? Część 1.
Dlaczego niektóre osoby realizują jeden cel za drugim, z radością odhaczając kolejne pozycje na liście, i przeskakując przez kolejne przeszkody, a u innych cele rozpływają się w powietrzu po miesiącu, dwóch?


Dlaczego niektóre osoby realizują jeden cel za drugim, z radością odhaczając kolejne pozycje na liście, i przeskakują przez kolejne przeszkody, a u innych cele rozpływają się w powietrzu po miesiącu, dwóch? Chodzą z głową w chmurach i myślą o tych wszystkich okazjach i marzeniach, które przeszły im koło nosa, bo cały czas odkładają start ? Odpowiedź na to pytanie i znacznie więcej znajdziesz w dzisiejszym odcinku.
No właśnie jak to jest, że jedni realizują to, o czym marzą i żyją życiem, które chcą mieć, a inni tylko wracają myślami do tego jak ich życie miało wyglądać….,a jak nie wygląda?
Czym różnią się jedni od drugich i co możesz zrobić, żeby na zawsze znaleźć się w tej pierwszej grupie szczęśliwców?
Z poprzedniego odcinka wiesz już, że nie da się zrealizować celów, które stoją w opozycji do Twoich wartości i wykonałaś/wykonałeś pierwsze fundamentalne ćwiczenie. Dzisiaj skupię się na kolejnym elemencie, jakim jest mentalność i narracja której używasz, kontra możliwość osiągnięcia przez ciebie celów.
A mianowicie takie 4 poziomy (nazwijmy je mentalno-narracyjne) w dążeniu do realizacji marzeń, planów i celów.
POZIOM 1:
Pierwszy poziom „chciałbym/ chciałabym”. To jest ten moment, kiedy myśl o czymś pojawia się w głowie po raz pierwszy. „Chciałbym/chciałabym schudnąć”; „Chciałbym/ chciałabym zarabiać więcej”; „Chciałbym/chciałabym w końcu założyć tę firmę, o której mówię od dwóch lat…..”.
I teraz uwaga. To nie jest zły poziom. To jest absolutnie naturalny, pierwszy krok. Problem pojawia się w momencie, gdy ktoś zostaje na nim na stałe. Ponieważ „chciałbym/chciałabym” to język, który nie zobowiązuje do niczego. To tak jakby powiedzieć „jak mi spadnie z nieba to się nie obrażę”.
Mówiąc do siebie lub kogoś z narracją chciałbym/chciałabym po 1 pokazujesz swojej głowie, że nie jest to cel na którym szczególnie Ci zależy, że bardziej jest to sfera marzeń. Po 2, że nie do końca wierzysz, że to w ogóle jest możliwe. Gorszą wersją jest zwrot „Chciałabym/Chciałbym…..,ALE…..” i tu wstaw swój zestaw powodów, a pokażesz swojej głowie, że temat jest całkowicie do porzucenia.
Dlaczego zostanie tu jest takie kuszące?
Każde „chciałbym/ chciałabym”, możesz powiedzieć rano, a wieczorem o tym zapomnieć, i nic się nie stanie — zero konsekwencji, zero dyskomfortu. To jest bezpieczne marzenie, które nie wymaga od Ciebie żadnego podejmowania ryzyka. Właśnie dlatego tak wiele osób funkcjonuje właśnie tutaj przez całe lata. Ponieważ tu jest wygodnie. Można rozmawiać o swoich planach przy kawie, można się nimi ekscytować, ale w każdej chwili można się z nich też bezboleśnie wycofać, bo nikomu nic nie obiecałaś/ obiecałeś. Nawet sobie.
Rozpoznajesz to u siebie?
Ten moment, kiedy mówisz „chciałbym/ chciałabym w końcu…”, a potem mija miesiąc, potem rok, i wciąż jesteś w tym samym miejscu? To nie jest wina braku motywacji, a po prostu poziom języka, na którym się utknęło i dobra wiadomość jest taka, że z niego da się wyjść, i to bardzo konkretnym krokiem.
POZIOM 2:
„Drugi poziom to: „Chcę.” Chociaż z zewnątrz może wyglądać podobnie, zawiera w sobie subtelną różnicę, która ma ogromne znaczenie: „Chcę” to już nie marzenie, tutaj pojawia się kierunek. Kiedy mówisz „chcę schudnąć dziesięć kilo” zamiast „chciałbym schudnąć”, w Twojej głowie dzieje się coś więcej. Zaczynasz brać pod uwagę, że to naprawdę może się wydarzyć.
Ale tu jest haczyk, na którym utyka bardzo wiele osób: „chcę” wciąż nie ma w sobie żadnego konkretnego działania. Można chcieć czegoś bardzo mocno i dalej nic z tym nie robić. Bo chcenie samo w sobie nic nie kosztuje. To wciąż jest stan wewnętrzny, emocja, pragnienie, a nie zobowiązanie wobec siebie czy wobec innych.
Wiele osób myli intensywność chcenia z bliskością realizacji. Myślą, że skoro chcą czegoś naprawdę mocno, to cel sam się przybliża. A prawda jest taka, że możesz chcieć czegoś przez dziesięć lat z taką samą intensywnością i nie zrobić w tym kierunku ani jednego kroku, jeśli zostaniesz tylko na poziomie chcenia.
Moment weryfikacji pojawia się w odpowiedzi na pytanie, które oddziela właśnie ludzi, którzy coś osiągają, od tych, którzy tylko o tym mówią: No dobrze, chcesz. I co dalej?”
POZIOM 3:
Tutaj wchodzimy na 3, zupełnie inny poziom: „Zrobię to”. To jest pierwszy moment w całej tej drabinie, w którym pojawia się realne zobowiązanie. „Zrobię to” to już nie stan emocjonalny, to jest decyzja. I to jest słowo-klucz! DECYZJA. To jest zdanie, które ma w sobie czas przyszły i podmiot działający — ja to zrobię, nie „może się uda”, nie „zobaczymy”. Kiedy mówisz „zrobię to”, zaczynasz brać na siebie odpowiedzialność za wynik, a nie tylko za samo pragnienie.
W tym momencie większość ludzi czuje pierwszy prawdziwy opór. Dlaczego? Bo zobowiązanie oznacza, że można też nie dotrzymać słowa, że można ponieść porażkę, że ktoś może zapytać „no i jak, zrobiłeś to?”, a Ty będziesz musiał/a odpowiedzieć szczerze. Właśnie dlatego tak wiele osób woli zostać na poziomie „chcę” — bo tam nie ma ryzyka rozliczenia. Ale to właśnie na tym poziomie zaczyna się realna zmiana, bo decyzja pociąga za sobą działanie: rezerwujesz pierwszy trening, wysyłasz pierwsze zgłoszenie, otwierasz działalność.
„Zrobię to” nie gwarantuje jeszcze sukcesu, bo po drodze pojawią się przeszkody, zmęczenie, gorsze dni – ale gwarantuje start. A start to jest coś, czego żaden poziom niżej nie daje.
POZIOM 4:
I na końcu tej drabiny, na ostatnim, 4. poziomie, mamy zdanie: „Jestem zdeterminowany/zdeterminowana, żeby to osiągnąć”. Determinacja to poziom, na którym cel przestaje być czymś, co robisz, kiedy masz na to ochotę i dobry dzień, a staje się czymś, czego nic nie jest w stanie zatrzymać. To jest różnica między kimś, kto biega, kiedy jest ładna pogoda i ma dobry humor, a kimś, kto wychodzi na trening również wtedy, kiedy pada deszcz, kiedy jest zmęczony, kiedy nie ma ochoty. Ponieważ zdecydował, że to robi, niezależnie od okoliczności. KROPKA. I jeszcze taka z tupnięciem nóżką 😉
Determinacja nie jest emocją, więc nie zależy od tego, czy akurat czujesz motywację. To jest postawa, która przetrwa gorszy dzień, krytykę, pierwszą porażkę, brak efektów w pierwszym tygodniu, miesiącu, roku. I to jest też poziom, na który nie da się wejść siłą woli w jeden dzień. Rozbudzenie tego odczucia może trwać. Raz krócej, raz dłużej. Trochę jak z zakochiwaniem się. Są też takie cele, o których, jak pomyślisz, to prawie od razu czujesz determinację do działania — np. ktoś rzuci Ci jakieś wyzwanie i zamierzasz wygrać.
Dodatkowo w procesie działania. Każde „Zrobiłem/zrobiłam to, co powiedziałem/powiedziałam, że zrobię” buduje w Tobie dowód, że jesteś kimś, na kim można polegać. Łącznie z Twoim własnym zaufaniem do siebie. I to jest w gruncie rzeczy sedno tych czterech poziomów: to nie jest droga do celu samego w sobie, ale do stania się kimś, kto swoje cele faktycznie realizuje.
I do wyznaczania właśnie takich celów chcę Cię dzisiaj zaprosić. Do takich, o których, jak myślisz, to masz banana na buzi, czujesz ciepło w sercu i przypływ dobrej energii, albo wiesz, że jest to taki cel, za który sobie podziękujesz (np. utrata nadwagi, zdrowsze odżywianie). To jest jedyny poziom, z którego macie tak naprawdę praktycznie stuprocentową szansę na to, żeby dany cel osiągnąć. Ja osobiście wyznaczam sobie tylko takie cele, co do których czuję determinację do wykonania
Co dalej?
„Przedstawiłam Ci dzisiaj 4 poziomy pokazujące, że język, którego używasz, mówiąc o celu, zdradza realny poziom Twojego zaangażowania — od mglistego życzenia, przez chcenie, po decyzję i pełną determinację, której nic nie powstrzyma.
Zapisz swoje dotychczasowe cele i przypisz je do poszczególnych poziomów. Które z nich tak naprawdę mieszczą się w kategoriach bycia osobą zdeterminowaną do ich osiągnięcia? Zostawiam Cię z tym pytaniem i refleksją.
Na dzisiaj to tyle.
W kolejnym odcinku zrobimy krok 3, w którym poruszę temat tego, od wyznaczania jakich celów zacząć, aby jedna sfera życia nie sabotowała pozostałych.
Jeśli jeszcze nie ma Cię z nami na wspólnej drodze osiągania celów i to był pierwszy odcinek, na który trafiłaś/trafiłeś, to zapraszam serdecznie do zapisania się na newsletter. Dzięki temu będziesz otrzymywać wszystkie dodatkowe materiały, które przygotowuję do wybranych odcinków, aby pomóc Ci szybciej osiągać Twoje cele.
Nie jest to zwyczajowa forma podcastu, ponieważ idziemy krok po kroku i odcinki nie są od siebie oderwane, dlatego jeśli dołączysz dzisiaj, otrzymasz wszystkie kroki od początku.
To jak, dołączasz do nas?
Wspaniałego dnia i tygodnia Ci życzę!”
Do tego odcinka stworzyłam interaktywne narzędzie do wykonania krótkiego ćwiczenia, o którym opowiadam w dzisiejszym odcinku. Możesz je pobrać poniżej. Nie musisz niczego instalować, otworzy się w przeglądarce.
Może Cię również zainteresować
POROZMAWIAJMY
Skontaktuj się z nami
Jesteśmy tutaj, aby Ci pomóc!
Masz pytania?
Chcesz uzyskać więcej informacji o naszych usługach?
Jesteśmy do Twojej dyspozycji! Nasz zespół ekspertów jest gotowy, aby odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania i zapewnić Ci indywidualne wsparcie.
Zadzwoń do nas już teraz!
