#07 Jak pokonać lęk przed porażką i wreszcie zacząć działać?.
Tym odcinkiem zaczynam nową serię „Odblokuj siebie”, w której rozbieram na części blokady najczęściej stojące między nami, a naszymi celami. Na początek biorę ten, który siedzi najgłębiej: lęk przed porażką.


Dzisiaj zaczynamy nową serię „Odblokuj siebie”.
Przez kolejne odcinki będziemy rozbierać na części blokady, które najczęściej stoją między nami, a naszymi celami. Zgodnie z obietnicą zaczynamy od pierwszego korzenia, od lęku przed porażką.
Zastanów się przez chwilę, ile masz teraz w głowie rzeczy, które zrobisz, jak będziesz gotowy/gotowa albo po prostu „jak przyjdzie dobry moment”?
Być może to oferta, która od miesiąca czeka w wersji roboczej. Telefon do klienta, którego nie wykonujesz, bo „jeszcze się przygotujesz”. Kurs, który chcesz stworzyć. Rozmowa z szefem o awansie i podwyżce. Własna firma.
A teraz drugie pytanie, trochę trudniejsze.
Co by się stało, gdyby Ci się to nie udało?
Jeśli przy tym pytaniu coś Cię ścisnęło w żołądku, to jesteś w dobrym miejscu. To właśnie jest temat dzisiejszego odcinka.
Zacznijmy od czegoś, co być może Cię zaskoczy.
Lęk przed porażką prawie nigdy nie dotyczy samej porażki. Większość z nas tak naprawdę nie boi się, że oferta nie zostanie przyjęta. Nikt nie boi się samego „nie” od klienta czy od szefa. Boimy się tego, co ta porażka by o nas powiedziała.
W psychologii jest koncepcja, którą badał między innymi Martin Covington. Nazywa się teorią poczucia własnej wartości. Mówi mniej więcej tyle: wielu z nas, często nieświadomie, połączyło swoją wartość jako człowieka ze swoimi wynikami. Działa to tak: jeśli mi się uda, to jestem coś warty/warta. Jeśli mi się nie uda, to znaczy, że jestem nic nie warta, nic nie wart.
Przy takich założeniach porażka nie jest już jednorazowym zdarzeniem. Staje się dla nas wyrokiem. Zobacz, jak bardzo zmienia to stawkę. Jeśli „nie” od klienta oznacza tylko, że ten klient nie kupił, to dzwonisz do następnego. Ale jeśli „nie” od klienta oznacza „jestem beznadziejna/beznadziejny w tym, co robię” albo „nie nadaję się do tego”, to Twój mózg zrobi wszystko, żeby Cię przed tym telefonem ochronić.
I jest tu najważniejsza rzecz, którą chcę, żebyś zapamiętał/zapamiętała. Twój mózg nie sabotuje Cię złośliwie. On Cię chroni. Chroni Twoje poczucie wartości przed zagrożeniem. Problem polega na tym, że robi to kosztem Twoich celów.
Najtrudniejsze w lęku przed porażką jest to, że rzadko wygląda jak lęk. Prawie nikt nie mówi: „nie wyślę tej oferty, bo się boję”. Mówimy zupełnie coś innego.
Oto 5 najczęstszych przebrań, w których możesz ten lęk spotkać.
Przebranie pierwsze: „Jeszcze się przygotuję”. Kolejny kurs, kolejna książka, kolejny certyfikat. Przygotowanie jest bezpieczne, bo w trakcie przygotowań nie da się ponieść porażki.
Przebranie drugie: „To nie jest dobry moment”. Nie ten rynek. Nie ta pora roku. Sytuacja w domu. Dobry moment zawsze jest. Za jakieś 3 miesiące.
Przebranie trzecie: celowe niedokładanie się do wysiłku. W psychologii nazywa się to samoutrudnianiem. Taki autosabotaż. Robisz coś na pół gwizdka, na ostatnią chwilę, bez przygotowania. Bo jeśli wtedy się nie uda, to masz wytłumaczenie. No przecież nawet się nie postarałem/nie postarałam. Twoja wartość zostaje nietknięta. Tylko że… wynik też.
Przebranie czwarte: zaniżanie celów. Stawiasz sobie cele tak bezpieczne, że nie da się ich nie zrealizować. Nie ma ryzyka, ale nie ma też rozwoju.
Przebranie piąte: perfekcjonizm. Ale o nim porozmawiamy szerzej w oddzielnym odcinku tej serii.
Jeśli rozpoznajesz się w którymś z tych przebrań, to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. To znaczy, że jesteś człowiekiem. Ale właśnie zrobiłeś/zrobiłaś pierwszy krok. Nie da się zmienić czegoś, czego się nie widzi.
Skąd w ogóle w nas ten mechanizm?
Najczęściej ze świata, w którym byliśmy oceniani. Szkoła, w której za błąd dostawało się gorszą ocenę, zamiast informacji zwrotnej. Albo dzieci się z nas śmiały, bo się potknęliśmy, albo błędnie odpowiedzieliśmy na pytanie. Dom, w którym piątka była normą, a czwórka powodem do rozmowy. Praca, w której jedna wpadka ważyła więcej niż dziesięć sukcesów.
Dużo z nas wyniosło z tego jedną lekcję. Błąd równa się kara, więc trzeba go unikać za wszelką cenę. A jedynym stuprocentowym sposobem na uniknięcie błędu jest niezaczynanie.
Ja na przykład, czytając książki o sukcesach, zaczęłam w pewnym momencie wierzyć, że są ludzie tak mądrzy, wykształceni i doświadczeni, że wiedzą dokładnie, co robić, jak i kiedy. I szukałam tej wiedzy wszędzie. Problem leżał gdzie indziej. Oni po prostu nie komunikowali błędów w drodze do tego sukcesu. Dlatego tak bardzo cenię każdą książkę, która pokazuje wzloty i upadki, zamiast być ścianką chwały dla autora.
Na koniec jedna myśl, którą chcę, żebyś zabrał/zabrała ze sobą.
Porażka nie jest oceną tego, kim jesteś. To tylko informacja o tym, co zadziałało, a co nie. Ludzie, którzy osiągają swoje cele, nie boją się mniej. Oni po prostu przestali traktować porażkę jak wyrok i zaczęli widzieć w niej naturalny element każdej drogi.
Jeśli chcesz pójść krok dalej, przygotowałam dla Ciebie coś specjalnego do tej serii: e-booka i narzędzia, które pomogą Ci rozprawić się z Twoimi sabotażystami.
Link do pobrania bezpłatnego e-booka znajdziesz tutaj: https://podcast-cele.subscribepage.io/?odcinek=7
W kolejnym zajmiemy się drugą stroną tej samej monety. Lękiem, o którym mówi się dużo rzadziej, a który potrafi blokować równie mocno.
To lęk przed sukcesem.
Bo czasem nie boimy się, że się nie uda. Boimy się, że się uda.
Życzę Ci wspaniałego tygodnia i do usłyszenia we wtorek.
Może Cię również zainteresować
POROZMAWIAJMY
Skontaktuj się z nami
Jesteśmy tutaj, aby Ci pomóc!
Masz pytania?
Chcesz uzyskać więcej informacji o naszych usługach?
Jesteśmy do Twojej dyspozycji! Nasz zespół ekspertów jest gotowy, aby odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytania i zapewnić Ci indywidualne wsparcie.
Zadzwoń do nas już teraz!
